Końcówka i początek roku na WIG20 wypadły bardzo słabo. W ciągu trzech sesji powróciliśmy w obszary grudniowych minimów. Może to oznaczać, że zakończyliśmy korektę obserwowanej na warszawskiej giełdzie bessy. Potwierdzi to oczywiście zejście indeksu na nowe minima poniżej poziomu 1740 punktów na kontraktach terminowych. Tak kiepskie nastroje zawdzięczamy Chinom, których gospodarka po okresie wyciszenia znów w negatywnym stylu wraca na czołówki medialnych doniesień.
Archiwum kategorii: Inwestycje
Podsumowanie grudnia i całego roku
Wszystkim czytelnikom i inwestorom życzę szczęśliwego Nowego Roku.
Poniżej krótkie podsumowanie grudnia oraz perełek inwestycyjnych z całego poprzedniego roku.
Trzymamy się maksimów podejścia
WIG20 i oparte na nim kontrakty nadal kontynuują wspinaczkę w górę. Po osiągnięciu poziomu oporu w okolicach 1885-1895 rynek przykleił się do niego i chłodzi wykupione krótkoterminowo wskaźniki. Takie zachowanie jest zwykle wskazówką przemawiającą za utrzymaniem wzrostowej tendencji.

Może jest to tylko strojenie okienek przed zamknięciem całego roku. U nas jednak nie ma czego stroić poza ograniczaniem poziomu straty jakie osiągnęły w tym roku wszystkie indeksy warszawskiej giełdy. Może to też być przygrywka do mocniejszego odbicia w górę. Styczeń za pasem i efekt stycznia byłby wskazany.
Kapitały wracają na rynki wschodzące
W ostatnich dniach obserwujemy wyraźne umocnienie giełdy w Warszawie. WIG20 nie chce spadać nawet pomimo bardzo słabych sesji za oceanem. To samo widać w Turcji i na Węgrzech, które już wcześniej były zdecydowanie mocniejsze od naszego parkietu. Poza umocnieniem akcji i kontraktów terminowych mamy również znaczny wzrost notowań złotego. Czas pokaże czy to tylko krótkoterminowa akcja zaczepna czy może dłuższe odreagowanie. Znaczące będzie zamknięcie całego miesiąca. Na tę chwilę rynek sugeruje walkę o utworzenie młota.

Jak rynki finansowe przyjmą decyzję FED
Mieliśmy być świadkami pierwszej od wielu lat podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych i jesteśmy. Inwestorzy przyjmowali, że do takiej podwyżki dojdzie, zostawiając jedynie niewielkie szanse na inny scenariusz wydarzeń. Wskazane przeświadczenie bardziej wynikało z zapowiedzi głoszonych dotychczas przez amerykańską Rezerwę Federalną, aniżeli z samych danych ekonomicznych. Nadal nie wskazują one zbytniej presji inflacyjnej. Mimo lekkiego spóźnienia, bo komentarz miał się ukazać przed decyzją, pospekulujmy jak na te działania zareagują notowania dolara i amerykańskich akcji.
