Mijający tydzień był udany dla inwestorów. Ponownie okazało się, że także zły wynik referendum we Włoszech nie jest w stanie powstrzymać kupujących. Drożały akcje, rosły indeksy, a media zaczęły nawet mówić o hossie na GPW. Działo się dużo.

Mikołajki tuż tuż, a warszawska giełda nie może obrać jednego kierunku. Inwestorzy liczą na wzrostowy rajd w górę. Wartość indeksu WIG20 utknęła w wąskim 40 punktowym przedziale i porusza się raz w górę, raz w dół.

Poniedziałkowe otwarcie notowań giełdowych może zmienić ten impas. Po raz kolejny zobaczymy rynkowy efekt wyników włoskiego referendum i austriackich wyborów prezydenckich. W przypadku Brexitu i wyboru Trumpa notowania zaczynały od zdecydowanych ujemnych odchyleń, by na koniec wygenerować pozytywne sygnały. Czy będzie tak i tym razem?
Kupujący walczą dzielnie i podjęli trzecią już próbę wyjścia górą z konsolidacji, w której od kilku tygodni znajduje się indeks WIG20. Na razie nie mamy rozstrzygnięć.

Będą one istotne z punktu widzenia dalszego kierunku notowań. Brak dziennego domknięcia luki spadkowej utworzonej w obszarze 1800 – 1811 wyraźnie osłabia zapędy do rozbudowania wzrostów, o czym wspominają niektórzy komentatorzy rynku. Jeżeli jednak byki wreszcie złapią wiatr w żagle indeks największych spółek może dać sowity zarobek.
Rynki finansowe tylko na początku pokazały głęboką czerwienią jak bardzo są zaskoczone wyborem Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych. W następnych godzinach zaczął się rajd w górę. Szczególnie mocno drożała miedź, która wzrosła w ciągu trzech dni o prawie 20%.

WIG20 również po słabym środowym starcie odrobił straty z nawiązką i w czwartek otworzył się zdecydowanie wyżej ponownie atakując górne ograniczenie trójkąta. Czytaj dalej Euforia na giełdach po wyborze Trumpa
9 listopada przekonamy się kto zwycięży wyścig do Białego Domu. Giełdy coraz mocniej przeżywają wahania sondaży wyborczych. Wśród komentatorów utarło się przekonanie, że zwycięstwo Hilary Clinton przyczyni się do utrzymania wzrostu indeksów. Triumf Donalda Trumpa wprost przeciwnie skieruje notowania na południe.

Czy słusznie inwestorzy obawiają się Trumpa? Kandydat republikanów ma niewyparzony język i zdążył narazić się wielu grupom, to w biznesie odniósł sukces. Jeśli tak skutecznie będzie kierował gospodarką USA, amerykański sen znów może się ziścić. Chyba że, pójdzie drogą „unikania podatków” i zdecyduje się zaprzestać spłaty amerykańskich obligacji.